No i koniec wakacji. Powrót Słoneczny Brzeg - Tarnów 2026, wyjazd 20.08, widać koniec sezonu. Na obiekcie praktycznie puste leżaki przy basenach, mnóstwo osób krząta się z walizkami. Więc udało się ogarnąć pobyt aż do godziny 14:00.
Obiadek, zakupy, tankowanie i start trasy o 16:30.
Klasyczny przystanek w Plovdiv (od 19 do 21), trochę zwiedzania reszty punktów pominiętych w zeszłym roku. Parking przy kasynie obok poczty w bardzo przystępnej cenie ( chyba 1e za h).
Przyjazd do Kalotiny o 23, mimo niewielkiej kolejki i ustawienia się po lewej stronie, długie oczekiwanie - około 1h.
Jazda przez Serbię tradycyjnie, sprawnie, spokojnie i przyjemnie. "Dzikusy" mrugający światłami i siedzący na zderzaku po bułgarskiej stronie, nagle zniknęli.
Drzemka w aucie i w Belgradzie wita nas słońce, w okolicy Nowego Sadu słońce dość mocno już świeci, na granicy jesteśmy ok. 10, a termometr pokazuje 38 st (przypomniałem sobie dlaczego zazwyczaj celuję w nocny postój na granicach).
Do Budapesztu dojeżdżamy po 12:00, szybkie tankowanie (ciekawostka - na Shell jest płatne WC z ceną 300 Huf {3.50 zł} , lub 2E {8.60 zł}

), o 13 meldujemy się w mieszkaniu Budaors (miasteczko a'la Piaseczno dla Warszawy). Zaskoczenie, że w stolicy Węgier jest mnóstwo wzniesień i jazda po bocznych dróżkach przypomina bardziej poruszanie się po wioskach na Podhalu. Po szybkim pluskaniu się w basenie i krótkim odpoczynku, ruszamy na miasto.
Celem obchody święta narodowego, ludzi mnóstwo, ale mimo wszystko dość łatwo udaje się ogarnąć parkowanie tuż przy zamku.
Pokaz - pierwsza klasa, warto poświęcić kilka godzin oczekiwania.
Po imprezie powrót już po staremu. Ale ciekawe jest porównanie czasów przejazdu, w jedną stronę 18h, powrót grubo ponad 50h (w sumie podobnie jak z imprezy

- powroty bywają długie i interesujące)