(26.08.2016 21:15:31)frytowski napisał(a): Skubany, a mówił, że zdjęcia po powrocie.to specjalnie dla Ciebie wiedziałem, że zauważysz

Tym razem zaatakowaliśmy Bułgarię z lądu, powietrza i tak trochę od strony morza. Morze można zaliczyć, bo w sumie samolot z tej strony kołował.
Samolotem 15-go wylatywała z Lublina do Burgas Urszula. Bilety oczywiście dzięki informacji od Myszy, a przy tej okazji po raz kolejny podziękowania, bo chyba każdy jest dorosły i wszystkie ewentualne opóźnienia, to już po stronie Small Planet.
Jak się okazało, jednak i w tym przypadku tradycyjnie nastąpiło opóźnienie. Start był, aż 5 minut po czasie, z powodu braku paszportu u jednego z pasażerów. Jak tak dalej źle pójdzie, to nie wiem co będzie, bo dzisiaj dzwonili, że powrót 29-go o czasie. Co się dzieje ?
Takie przyloty o czasie niby ok, ale tak nie do końca, są jednak bardziej stresujące. Nie przewidziawszy takiego obrotu sprawy, a będąc z Malutką już na ziemi bułgarskiej wrzuciliśmy na luzik, a potem musieliśmy gnać z basenu na złamanie karku. Taka to szkodliwość nieprzewidzianie terminowych lotów itp.
Zaliczyliśmy opóźnienie do Sarafowa tak ok. 40 min. Przy okazji dowiedziałem się, że droga, głównie pomiędzy Aheloy a Pomoriem wiecznie się korkuje. Orlin wspominał, że głównie rano i popołudniu, a sposowodwane ma to być światłami w Aheloy. Co do pory korkowania, to się zgodzę, ale co do świateł tak nie do końca, gdyż że ponieważ korek często bywa raz w jedną raz w drugą. Moim zdaniem jest to brak pewnych zdolności przy pokonywaniu ronda w Pomorie, no ale co tam, dojechaliśmy i Urszulę odebraliśmy.
... to fragment trasy małżonki. Poszła wybitnie na łatwiznę też z dojazdem do Lublina. Sąsiad ją podwiózł, a już myślałem, że oszczędzę i jak bez bagażu, to jakimś polskim busem się zabierze, no cóż
https://www.google.pl/maps/dir/Lublin/Bu...047926!3e4
Nie to jednak jest najgorsze. Otóż przed wylotem przeprowadziłem rozmowę z Malutką poniższej treści:
- Misiu, Mama jedzie samolotem, ale jak My będziemy jechali samochodem, to będzie ciekawiej i fajne widoki, i na lody będziemy się zatrzymywali ...
Nawet nie doczekawszy końca mej argumentacji (szczególnie tej ostatniej chyba) odpowiedziała, rozkładając rączki:
- Tato, ale samolotem jest szybciej, tylko wsiądziemy i niedługo będziemy na miejscu. Ja lubię samolotem.
Przyznam szczerze, podłamało mnie to trochę. Jednak widać, że dziecko dorasta. Nie poddaję się, po prostu muszę zmienić argumentację. Na razie z lodów zeszło na pierścionek w kształcie węża. Cena rośnie ...
... a w taką trasę z Malutką wyruszyliśmy sobie 12go, z noclegiem w Sofii (oczywiście Słowacja bez winietek, ale nie chciało mi się mapy zmieniać, bo jechaliśmy równoległymi drogami)
https://www.google.pl/maps/dir/Otwock/Ba...045589!3e0
o samej podróży następną razom.
... przed wyjazdem trzeba było trochę posprzątać i przypomniała mi się rozmowa jakiś czas temu przeprowadzona z Malutką:
- Misiu, może posprzątałabyś swój pokój ?
- Nie tato nie mogę, bo się rzeczy poprzestawiają.
- ???
- No i nie poznam swego pokoju i będę czuła się jak bezdomna.
No i jaki dobry kontrargument by tu znaleźć ...
wiem, że część była na fb, ale nie każdy wchodzi


