02.09.2016 07:48:18
Przepraszam wollfer, że znowu się wtrącam w Twój wątek.
Ale tam z tym parkingiem pod Menadą to chyba zależy od tego co pilnuje.
My z racji przenosin z Elenite do Aheloy odwiedziliśmy ten parking 3 razy.
A że w informacjach od nich było napisane, że można stanąć na tym parkingu to tak też uczyniliśmy.
Pierwszy raz bez problemu, tylko kazał stanąć przy murku a nie na samym parkingu. Drugi raz wpuścił nas już na parking, ale że pomimo zapewnień, że klucze będą wcześniej jednak ich nie było, musieliśmy po kilku godzinach wrócić trzeci raz. Wtedy pan się chyba zdenerwował, lub też miał pełno aut do biura, gdyż kilka osób na raz odbierało klucze, kazał nam odjechać i stanąć na parkingu obok. Żona się z nim pokłóciła a ja zablokowałem wjazd na co najmniej 5 minut, bo wyjechać stamtąd w lewo i jeszcze od razu skręcić kolejny raz w lewo na ten drugi parking to nie lada wyczyn. Jednak specjalnie się tym nie przejąłem, a nawet po zajechaniu na parking okazało się, że nie był to wcale taki zły pomysł bo żona w biurze spędziła chyba z pół godziny, a na tamtym parkingu był cień.
Ale tam z tym parkingiem pod Menadą to chyba zależy od tego co pilnuje.
My z racji przenosin z Elenite do Aheloy odwiedziliśmy ten parking 3 razy.
A że w informacjach od nich było napisane, że można stanąć na tym parkingu to tak też uczyniliśmy.
Pierwszy raz bez problemu, tylko kazał stanąć przy murku a nie na samym parkingu. Drugi raz wpuścił nas już na parking, ale że pomimo zapewnień, że klucze będą wcześniej jednak ich nie było, musieliśmy po kilku godzinach wrócić trzeci raz. Wtedy pan się chyba zdenerwował, lub też miał pełno aut do biura, gdyż kilka osób na raz odbierało klucze, kazał nam odjechać i stanąć na parkingu obok. Żona się z nim pokłóciła a ja zablokowałem wjazd na co najmniej 5 minut, bo wyjechać stamtąd w lewo i jeszcze od razu skręcić kolejny raz w lewo na ten drugi parking to nie lada wyczyn. Jednak specjalnie się tym nie przejąłem, a nawet po zajechaniu na parking okazało się, że nie był to wcale taki zły pomysł bo żona w biurze spędziła chyba z pół godziny, a na tamtym parkingu był cień.

