Mam nadzieję, że do wyjazdu uda mi się zakończyć wątek zeszłorocznej podróży, a to już niedługo (albo 23.06. wieczorkiem lub też 24.06. nad rankiem), bo planujemy ponownie zaatakować Bułgarię (i nie tylko) z lądu i powietrza, a także poprzez wyższe takie górki w Rumunii.
Udało mi się przemyśleć (tak mniej więcej, jak zwykle) podróż tam, bo z powrotem, to wielką niewiadomą nawet dla mnie jest (ale tak mniej więcej chodzą mi po głowie plany z powyższych postów i zamieszczonych tras).
Najnowsza wersja wygląda tak:
Pierwszy odcinek pokonamy wspólnie z Misią droga lądową do Sebes. Miśka na szczęście obejrzała tym razem coś o katastrofach lotniczych i jest zdecydowana na podróż z tatusiem samochodzikiem. Tak więc czasami brak kontroli nad oglądanymi programami też nie jest do końca taki zły.
Tak myślałem, żeby wreszcie odwiedzić miejscowość, gdzie przynajmniej z nazwy były koszary sławnych Dezerterów, a także ponownie Tokaj i jedynie z tego powodu bezwinietkowo przez Węgry.
https://goo.gl/maps/r6UtH4Ad4pR2
Gdzieś tam w okolicy Sebes pewnie przenocujemy, po to, aby z ranka wreszcie zwiedzić Transalpinę. Co mnie tam czeka, to nie wiem, ale pewnie zobaczę. Dalej chcę ominąć promy, bo to nigdy do końca nie jest pewne i dlatego skieruję się na Calafat i dalej na południe na lotnisko w Sofii.
Trochę czasu mam, bo tak chyba gdzieś do 1.00.
https://goo.gl/maps/6TUxy716HcC2
Po uzupełnieniu w Sofii składu osobowego, to już z górki (ale też i mniej barwnie) i od razu prosto na Burgas i Elenite.
https://goo.gl/maps/J8Qbz5eZYTN2
Ale o tym po tym.
Jak się ponownie naumiem (po Waszych instrukcjach) wstawać zdjęcia, tak co by nie znikały, to jeszcze zeszłym rokiem pomęczę (o ile dożyję
) (o widzę, że cały czas sobie to obiecuję).
Udało mi się przemyśleć (tak mniej więcej, jak zwykle) podróż tam, bo z powrotem, to wielką niewiadomą nawet dla mnie jest (ale tak mniej więcej chodzą mi po głowie plany z powyższych postów i zamieszczonych tras).
Najnowsza wersja wygląda tak:
Pierwszy odcinek pokonamy wspólnie z Misią droga lądową do Sebes. Miśka na szczęście obejrzała tym razem coś o katastrofach lotniczych i jest zdecydowana na podróż z tatusiem samochodzikiem. Tak więc czasami brak kontroli nad oglądanymi programami też nie jest do końca taki zły.
Tak myślałem, żeby wreszcie odwiedzić miejscowość, gdzie przynajmniej z nazwy były koszary sławnych Dezerterów, a także ponownie Tokaj i jedynie z tego powodu bezwinietkowo przez Węgry.
https://goo.gl/maps/r6UtH4Ad4pR2
Gdzieś tam w okolicy Sebes pewnie przenocujemy, po to, aby z ranka wreszcie zwiedzić Transalpinę. Co mnie tam czeka, to nie wiem, ale pewnie zobaczę. Dalej chcę ominąć promy, bo to nigdy do końca nie jest pewne i dlatego skieruję się na Calafat i dalej na południe na lotnisko w Sofii.
Trochę czasu mam, bo tak chyba gdzieś do 1.00.
https://goo.gl/maps/6TUxy716HcC2
Po uzupełnieniu w Sofii składu osobowego, to już z górki (ale też i mniej barwnie) i od razu prosto na Burgas i Elenite.
https://goo.gl/maps/J8Qbz5eZYTN2
Ale o tym po tym.
Jak się ponownie naumiem (po Waszych instrukcjach) wstawać zdjęcia, tak co by nie znikały, to jeszcze zeszłym rokiem pomęczę (o ile dożyję
) (o widzę, że cały czas sobie to obiecuję).

