Jacku,
jakieś 2 lata temu będąc na Słowacji z Misią specjalnie tam zajechałem. Po fakcie nadmieniłem coś o nienajlepszych winach i chyba Teresa wskazała mi gdzie szukać. Pamiętam, że świeżutkie (o zgrozo w plastiku) najlepiej wypadło.
Nie wiem jak dla mieszkańców, ale dla mnie klimacik fajny: uliczki, sklepiki (nie to żebym uprawiał shopping, ale klimat też robią), czy stateczki na rzeczce i nadbrzeże.
jakieś 2 lata temu będąc na Słowacji z Misią specjalnie tam zajechałem. Po fakcie nadmieniłem coś o nienajlepszych winach i chyba Teresa wskazała mi gdzie szukać. Pamiętam, że świeżutkie (o zgrozo w plastiku) najlepiej wypadło.
Nie wiem jak dla mieszkańców, ale dla mnie klimacik fajny: uliczki, sklepiki (nie to żebym uprawiał shopping, ale klimat też robią), czy stateczki na rzeczce i nadbrzeże.

