07.06.2017 19:41:13
W związku z tym, że nieuchronnie zbliżał się termin naszego wyjazdu z Bułgarii, zrobiliśmy jeszcze szybki objazd po sklepach (trzeba było przecież przywieźć trochę skarbów do domu), ulubionych miejscach oraz mniej uczęszczanych przez turystów miejscach w Warnie. Te mniej uczęszczane miejsca, a wydaje mi się, że warte zobaczenia to: dzielnice Галата i Аспарухово. Co ciekawe - papierowa mapa Warny, zakupiona w BG, tych dzielnic nie obejmuje. Ostatniego dnia pobytu, postanowiliśmy zrobić objazd tych dzielnic, które są pięknie położone na kilku wzniesieniach.
Znaleźliśmy punkt widokowy, z którego rozciąga się taki oto widok na Warnę:
![[Obrazek: 8463253_P5214047.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/6/7/8463253_P5214047.JPG)
![[Obrazek: 8463243_P5214041.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/6/7/8463243_P5214041.JPG)
![[Obrazek: 8463249_P5214042.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/6/7/8463249_P5214042.JPG)
![[Obrazek: 8463252_P5214044.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/6/7/8463252_P5214044.JPG)
Mnie ten widok bardzo pozytywnie zaskoczył.
I niestety nadszedł ten okropny dzień, w którym nastąpił wyjazd. Poranek 23 maja 2017 r. godz. 6:05 - słoneczko wstaje, a my wyruszały w drogę powrotną.
![[Obrazek: 8463787_P5234101.JPG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2017/6/7/8463787_P5234101.JPG)
O godz. 6:10 – wyjazd Оазис Бийч Ризорт Камчия, o godz. 8:40 wjazd do Ruse, przerwa na kawę i o 9:00 przejazd przez most na Dunaju. Przejazd przez most i granicę bez zatrzymywania, nikt niczego nie sprawdzał i nawet nikt nie był zainteresowany, kto jedzie w samochodzie i co tam, ewentualnie, przewozi. Około 10:00 rozpoczęliśmy podróż obwodnicą Bukaresztu, podróż obwodnicą trwała 30 minut. Godzina 13:00 Ramnicu Valcea, dalej przez góry, do autostrady A1 i do granicy w Nadlac. Na granicy byliśmy o 18:45, po 25 minutach oczekiwania wjechaliśmy na Węgry.
W związku z tym, że w samochodzie zrobiło się trochę nerwowo – samochód zaczął uporczywie upominać się o posiłek – rozpoczęło się szukanie stacji paliw. Dodam, że małżonek bardzo dba o nasze autko i zawsze pilnuje, aby mu niczego nie zabrakło, a tu jakość tak się stało, że szukaliśmy odpowiednio dużej stacji paliw, aby się zatrzymać na dłużej i tym sposobem dojechaliśmy do granicy bez zatankowania… A swoją drogą to przy tych nowych odcinkach rumuńskich autostrad to szału ze stacjami paliw nie ma, a jeżeli są, to takie mini-stacje, gdzie praktycznie nie ma gdzie usiąść (stoją ze trzy stoliki bez zadaszenia, w maju można posiedzieć na słoneczku, ale w lipcu, sierpniu to raczej nie da się tam wytrzymać) a toalety teoretycznie są, ale trzeba mieć wiele odwagi, aby z nich skorzystać. Tam, gdzie się zatrzymywaliśmy murowane toalety były zamknięte, stały Toi – Toiki. Nie było wielu odważnych, aby tam wejść. Trzeba było pęcherz zacisnąć i jechać dalej.
Wracając to tematu paliwa – to po przekroczeniu węgierskiej granicy przypomniałam sobie, że na forum czytałam o tym, że ktoś zatrzymywał się na nocleg w Mako (nie pamiętam, kto o tym napisał, ale bardzo dziękuję. Jak odnajdę – dodam punkt do reputacji). Tak sobie pomyślałam, że skoro można tam przenocować, to stacja paliw też musi być – była – Shell nakarmił całą naszą trójkę i była czyściutka, pachnąca toaleta!
Wyruszyliśmy dalej, od Budapesztu jedziemy w strugach deszczu, burza przemieszczała się naszą trasą. O północy czasu słowackiego dojeżdżamy do Malacy i zatrzymujemy się na nocleg. O 7:00 wyjazd i potem spokojnie (nie licząc burzy, które nas znowu dopadła) do Warszawy. O 15:00 jesteśmy w domu. Teraz rozpoczyna się odliczanie do kolejnego wyjazdu...
18 sierpnia wyruszamy w kierunku Bułgarii, tym razem samolotem do Bukaresztu a dalej busem do Warny.
Znaleźliśmy punkt widokowy, z którego rozciąga się taki oto widok na Warnę:
Mnie ten widok bardzo pozytywnie zaskoczył.
I niestety nadszedł ten okropny dzień, w którym nastąpił wyjazd. Poranek 23 maja 2017 r. godz. 6:05 - słoneczko wstaje, a my wyruszały w drogę powrotną.
O godz. 6:10 – wyjazd Оазис Бийч Ризорт Камчия, o godz. 8:40 wjazd do Ruse, przerwa na kawę i o 9:00 przejazd przez most na Dunaju. Przejazd przez most i granicę bez zatrzymywania, nikt niczego nie sprawdzał i nawet nikt nie był zainteresowany, kto jedzie w samochodzie i co tam, ewentualnie, przewozi. Około 10:00 rozpoczęliśmy podróż obwodnicą Bukaresztu, podróż obwodnicą trwała 30 minut. Godzina 13:00 Ramnicu Valcea, dalej przez góry, do autostrady A1 i do granicy w Nadlac. Na granicy byliśmy o 18:45, po 25 minutach oczekiwania wjechaliśmy na Węgry.
W związku z tym, że w samochodzie zrobiło się trochę nerwowo – samochód zaczął uporczywie upominać się o posiłek – rozpoczęło się szukanie stacji paliw. Dodam, że małżonek bardzo dba o nasze autko i zawsze pilnuje, aby mu niczego nie zabrakło, a tu jakość tak się stało, że szukaliśmy odpowiednio dużej stacji paliw, aby się zatrzymać na dłużej i tym sposobem dojechaliśmy do granicy bez zatankowania… A swoją drogą to przy tych nowych odcinkach rumuńskich autostrad to szału ze stacjami paliw nie ma, a jeżeli są, to takie mini-stacje, gdzie praktycznie nie ma gdzie usiąść (stoją ze trzy stoliki bez zadaszenia, w maju można posiedzieć na słoneczku, ale w lipcu, sierpniu to raczej nie da się tam wytrzymać) a toalety teoretycznie są, ale trzeba mieć wiele odwagi, aby z nich skorzystać. Tam, gdzie się zatrzymywaliśmy murowane toalety były zamknięte, stały Toi – Toiki. Nie było wielu odważnych, aby tam wejść. Trzeba było pęcherz zacisnąć i jechać dalej.
Wracając to tematu paliwa – to po przekroczeniu węgierskiej granicy przypomniałam sobie, że na forum czytałam o tym, że ktoś zatrzymywał się na nocleg w Mako (nie pamiętam, kto o tym napisał, ale bardzo dziękuję. Jak odnajdę – dodam punkt do reputacji). Tak sobie pomyślałam, że skoro można tam przenocować, to stacja paliw też musi być – była – Shell nakarmił całą naszą trójkę i była czyściutka, pachnąca toaleta!
Wyruszyliśmy dalej, od Budapesztu jedziemy w strugach deszczu, burza przemieszczała się naszą trasą. O północy czasu słowackiego dojeżdżamy do Malacy i zatrzymujemy się na nocleg. O 7:00 wyjazd i potem spokojnie (nie licząc burzy, które nas znowu dopadła) do Warszawy. O 15:00 jesteśmy w domu. Teraz rozpoczyna się odliczanie do kolejnego wyjazdu...
18 sierpnia wyruszamy w kierunku Bułgarii, tym razem samolotem do Bukaresztu a dalej busem do Warny.

