Trasa transfogarska z północy na południe i dalsza droga. Trochę info:
- start z pensjonatu jakoś przed 10 (super miejsce, pośrodku niczego
170zł 2+1 z bardzo dobrym śniadaniem - https://www.casamoga.ro)
- 10:40 wjazd na transfogarską, ruch dość spory, po drodze kilka postojów na zdjęcia, wodospady, krowy itp
- 11:40 wjazd na górę, u góry przygotowania do jakiegoś wyścigu kolarskiego, stragany, trochę śniegu, temp. 17 stopni, trasa do góry raczej nawierzchnia dobra, poziom trudności przeciętny, ale raczej lajt, każde auto i każdy kierowca spokojnie da radę, zdecydowania poniżej oczekiwań jeśli chodzi o "emocje"
ale na pewno warto wjechać
- przejazd przez tunel w kierunku tamy 12:35 wjazd do tunelu - 13:40 tama, ruch na tamie spory, widoki niezłe, ale droga już trochę gorsza, może bez dziur ale trochę takich muld, poziom trudności na poziomie zakopianki czy każdej innej górskiej drogi, spokojnie można wyprzedzać i jechać już dość szybko, dziecko (4 lata) usnęło
- zamek vlada 14:00 - 1400 schodów spore wyzwanie, z dzieckiem mega wyzwanie, kilka awantur po drodze itp
nogi bolą mnie do dziś ale ogólnie jak już się przejeżdźa to warto wejść, bilet o ile pamiętam 5,80 dorosły, dziecko free, na zamek zeszło nam 1,5h i tak naprawdę to tyle trasy transfogarskiej, potem już droga przez wioski, miasteczka, duży ruch, męcząca jazda
- przed bukaresztem na obwodnicy mega korki
Subiektywna ocena, jak ktoś ma mało czasu to spokojnie może sobie wjechać na przełęcz od północy i zjechać z powrotem, wycieczka na 3h, widoki super, reszta droga jak droga (oczywiście bardzo ładna) ale kwestia oceny jak to wychodzi czasowo i czy się opłaca
Ciąg dalszy trasy:
Bukareszt - Ruse - bardzo dobra droga, ładna nawierzchnia, szeroka, zjazd z mostu około 30 minut (i to tylko dlatego, że biorąc przykład z lokalnych kierowców wyminęliśmy tiry pasem pod prąd) most około 00:30 Trasa w bułgarii też dobrej jakości.
Ogólnie pomysł na trasę słaby bo o 3:00 byliśmy w złotych piaskach (nie wiem jak ja to wymyśliłem, że przyjedziemy akurat na wschód słońca
) więc trochę nie mieliśmy co ze sobą zrobić
O 3:00 w nocy w złotych piaskach masakra:d dzieciaki naprute jak meserszmity chodzą, leżą gdzie popadnie
połowa to sebixy wyklęte
- start z pensjonatu jakoś przed 10 (super miejsce, pośrodku niczego
170zł 2+1 z bardzo dobrym śniadaniem - https://www.casamoga.ro)- 10:40 wjazd na transfogarską, ruch dość spory, po drodze kilka postojów na zdjęcia, wodospady, krowy itp

- 11:40 wjazd na górę, u góry przygotowania do jakiegoś wyścigu kolarskiego, stragany, trochę śniegu, temp. 17 stopni, trasa do góry raczej nawierzchnia dobra, poziom trudności przeciętny, ale raczej lajt, każde auto i każdy kierowca spokojnie da radę, zdecydowania poniżej oczekiwań jeśli chodzi o "emocje"
ale na pewno warto wjechać- przejazd przez tunel w kierunku tamy 12:35 wjazd do tunelu - 13:40 tama, ruch na tamie spory, widoki niezłe, ale droga już trochę gorsza, może bez dziur ale trochę takich muld, poziom trudności na poziomie zakopianki czy każdej innej górskiej drogi, spokojnie można wyprzedzać i jechać już dość szybko, dziecko (4 lata) usnęło
- zamek vlada 14:00 - 1400 schodów spore wyzwanie, z dzieckiem mega wyzwanie, kilka awantur po drodze itp
nogi bolą mnie do dziś ale ogólnie jak już się przejeżdźa to warto wejść, bilet o ile pamiętam 5,80 dorosły, dziecko free, na zamek zeszło nam 1,5h i tak naprawdę to tyle trasy transfogarskiej, potem już droga przez wioski, miasteczka, duży ruch, męcząca jazda- przed bukaresztem na obwodnicy mega korki
Subiektywna ocena, jak ktoś ma mało czasu to spokojnie może sobie wjechać na przełęcz od północy i zjechać z powrotem, wycieczka na 3h, widoki super, reszta droga jak droga (oczywiście bardzo ładna) ale kwestia oceny jak to wychodzi czasowo i czy się opłaca

Ciąg dalszy trasy:
Bukareszt - Ruse - bardzo dobra droga, ładna nawierzchnia, szeroka, zjazd z mostu około 30 minut (i to tylko dlatego, że biorąc przykład z lokalnych kierowców wyminęliśmy tiry pasem pod prąd) most około 00:30 Trasa w bułgarii też dobrej jakości.
Ogólnie pomysł na trasę słaby bo o 3:00 byliśmy w złotych piaskach (nie wiem jak ja to wymyśliłem, że przyjedziemy akurat na wschód słońca
) więc trochę nie mieliśmy co ze sobą zrobić
O 3:00 w nocy w złotych piaskach masakra:d dzieciaki naprute jak meserszmity chodzą, leżą gdzie popadnie
połowa to sebixy wyklęte

