No to mi się ta droga do mojego siódmego nieba trochę rypła... a już całkiem dobrze się odliczało.
Od poniedziałku 31.07 nasz synek wrócił już z działkowych i obozowych wojaży (nota bene z ręką w gipsie od początku lipca).
Myślę - złożę mu wreszcie wniosek od dowód. To może bym paszportu nie musiała ze sobą brać do Bułgarii
Tak też zrobiłam.
- Czas oczekiwania do 30 dni
- W porządku Proszę Pani, mi się nie spieszy.
Tymczasem w sąsiednim okienku słyszę, jak facet błaga urzędniczkę, że potrzebuje dowodu na weekend i czy da radę w 5 dni.
- Absolutnie, jest okres wakacyjny, itp., itd... No dobrze to Pan się dowie w piątek..
No i teraz ciąg dalszy mojej opowieści.
Otóż, proszę Państwa kiedy to zdecydowałam w dniu wczorajszym (8 dni do wyjazdu) zapakować manatki moje i juniora (wszak Radziu idzie swoimi śladami to i bagaż ma osobny) napotkała mnie wielka niespodzianka.
Synoju - Oskar lat 11 podróżuje z nami wszędzie (bo starsza 19-stka już nie chce...) No i ostatnim razem z tą walizką był z nami na feriach. Wtedy jakoś rak mówię: Weźmy Oskarowi paszport bo szusując blisko granicy może pokusimy się o jakiś jednodniowy wojaż do Czech/Słowacji etc..
A paszportów w naszej rodzinie zawsze pilnuje Radek. No i paszport w lutym z nami pojechał. Po powrocie jakoś słuch o nim zaginął. - oczywiście o paszporcie nie o Radku
No i proszę Państwa wyciągam walizkę, a tam w małej kieszonce Oskara paszport. Myślę sobie - wkręcę Radka, że nie ma Oskara paszportu, w miejscu gdzie zawsze powinien być.
- Nie no, szukaj, na pewno jest w mojej szufladzie.
- Nie ma, przecież Ci mówię - odpowiadam przekonana, że zrobię mu numer (że to niby ja zawsze wszystko gubię albo nie pamiętam, gdzie włożyłam)
... (Pan mąż szuka,... szuka dalej)
No i wreszcie ZONK!!!
Pokazuję małżonkowi, że mam... i tak snuję tę swoją intrygę.
Coś mnie jednak podkusiło, żeby zajrzeć do środka paszportu
...
Ołł Dzizasss - paszport syna (jedyny dokument tożsamości) ważny jest do kwietnia bieżącego roku, a właśnie mamy sierpień. UPS!!!
Młody w szoku, Radek też - ja już w goglach szukam ratunku i na forum, wszędzie, dzwonię, tu i tam..
7 dni do wyjazdu...
8:00 melduję się w Urzędzie niemal ze łzami w oczach - kobitka sprawdza status: WYSŁANY
Przesyłki przychodzą do Urzędu w dni parzyste: czyli 4.08 piątek i 8.08 wtorek... niestety czwartku już nie mamy, bo wtedy już wylot...
ten DOWÓD MUSI BYĆ!!!!
Jest co prawda jeszcze PLAN B, który realizować będziemy w razie czego poruszając niebo i ziemię od wtorku..
PASZPORT TYMCZASOWY - wydawany w Urzędzie "od ręki" na wniosek obojga rodziców, niestety tylko w skrajnych wypadkach, po pozytywnym zaopiniowaniu przez naczelnika wydziału. Mam nadzieje, że nie będę musiała używać tegoęśrodka i tylko niepotrzebnie spanikowałam...
Już dziś sprawdźcie lepiej daty ważności swoich dokumentów tożsamości.
A za nas trzymajcie kciuki ... inaczej nici z mojej relacji
7 dni do wyjazdu
Od poniedziałku 31.07 nasz synek wrócił już z działkowych i obozowych wojaży (nota bene z ręką w gipsie od początku lipca).
Myślę - złożę mu wreszcie wniosek od dowód. To może bym paszportu nie musiała ze sobą brać do Bułgarii
Tak też zrobiłam. - Czas oczekiwania do 30 dni
- W porządku Proszę Pani, mi się nie spieszy.
Tymczasem w sąsiednim okienku słyszę, jak facet błaga urzędniczkę, że potrzebuje dowodu na weekend i czy da radę w 5 dni.
- Absolutnie, jest okres wakacyjny, itp., itd... No dobrze to Pan się dowie w piątek..
No i teraz ciąg dalszy mojej opowieści.
Otóż, proszę Państwa kiedy to zdecydowałam w dniu wczorajszym (8 dni do wyjazdu) zapakować manatki moje i juniora (wszak Radziu idzie swoimi śladami to i bagaż ma osobny) napotkała mnie wielka niespodzianka.
Synoju - Oskar lat 11 podróżuje z nami wszędzie (bo starsza 19-stka już nie chce...) No i ostatnim razem z tą walizką był z nami na feriach. Wtedy jakoś rak mówię: Weźmy Oskarowi paszport bo szusując blisko granicy może pokusimy się o jakiś jednodniowy wojaż do Czech/Słowacji etc..
A paszportów w naszej rodzinie zawsze pilnuje Radek. No i paszport w lutym z nami pojechał. Po powrocie jakoś słuch o nim zaginął. - oczywiście o paszporcie nie o Radku

No i proszę Państwa wyciągam walizkę, a tam w małej kieszonce Oskara paszport. Myślę sobie - wkręcę Radka, że nie ma Oskara paszportu, w miejscu gdzie zawsze powinien być.
- Nie no, szukaj, na pewno jest w mojej szufladzie.
- Nie ma, przecież Ci mówię - odpowiadam przekonana, że zrobię mu numer (że to niby ja zawsze wszystko gubię albo nie pamiętam, gdzie włożyłam)
... (Pan mąż szuka,... szuka dalej)
No i wreszcie ZONK!!!
Pokazuję małżonkowi, że mam... i tak snuję tę swoją intrygę.
Coś mnie jednak podkusiło, żeby zajrzeć do środka paszportu
...
Ołł Dzizasss - paszport syna (jedyny dokument tożsamości) ważny jest do kwietnia bieżącego roku, a właśnie mamy sierpień. UPS!!!
Młody w szoku, Radek też - ja już w goglach szukam ratunku i na forum, wszędzie, dzwonię, tu i tam..
7 dni do wyjazdu...
8:00 melduję się w Urzędzie niemal ze łzami w oczach - kobitka sprawdza status: WYSŁANY
Przesyłki przychodzą do Urzędu w dni parzyste: czyli 4.08 piątek i 8.08 wtorek... niestety czwartku już nie mamy, bo wtedy już wylot...
ten DOWÓD MUSI BYĆ!!!!
Jest co prawda jeszcze PLAN B, który realizować będziemy w razie czego poruszając niebo i ziemię od wtorku..
PASZPORT TYMCZASOWY - wydawany w Urzędzie "od ręki" na wniosek obojga rodziców, niestety tylko w skrajnych wypadkach, po pozytywnym zaopiniowaniu przez naczelnika wydziału. Mam nadzieje, że nie będę musiała używać tegoęśrodka i tylko niepotrzebnie spanikowałam...
Już dziś sprawdźcie lepiej daty ważności swoich dokumentów tożsamości.
A za nas trzymajcie kciuki ... inaczej nici z mojej relacji
7 dni do wyjazdu

