13.08.2017 00:43:07
Powiało grozą - nie powiem...Wczoraj Radek zadzwonił jeszcze z pół godziny przed Musałą. Już wspominał że będzie dalej szedł sam. To było 9-10 rano. Nie dzwonil wieczorem. W nocy tez nie i rano także. Kiedy dzwoniłam zgłaszała się poczta. Dobrze że Nikołaj zdał mi relację około 18:00. Pogoda była ładna- Radek dotrze na pewno po zmroku... Jak zadzwoni czy da smsa mamy się wzajemnie z Mikołajem powiadomić. Kiedy dziś do 8:00 rano nie miałam info od Niki, ani od Radka dzwonię najpierw do Nikolaja...nie odbiera. Potem do schroniska. Na ostatni z numerów ktoś wreszcie się zgłasza. Rozmawiamy po angielsku:
- Czy R.S. byl Waszym gosciem dzisiejszej nocy - pytam.
- Ale dlaczego pytasz? Co chcesz wiedzieć?
- Jestem jego żoną i chce tylko wiedzieć, czy u Was nocował? Say me: Yes or no!
- Nie potrafię Ci powiedzieć- mówi ściszonym głosem, czy Twój mąż "die or not"....Zamarłam.... i dalej tłumaczy mi łamaną angielszczyzną ze brak zasiegu, ze on nie ma kontaktu ze schroniskiem bo jest w mieście, że Radek do niego dzwonil o 9 p.m. To niemozliwe przecież zadzwoniłby do mnie, do Nikiego. To niemożliwe...Wymyslilam że to pewnie Bateniki zdenerwował się że nie dostał smsa i zrobił wczoraj wieczorem to, co ja zrobiłam dopiero rano.
Za kilka chwil Nikołaj oddzwania. Miałam rację... Chłopak ze schroniska spytał o której Radek ruszył z Musaly. Miał do pokonania trasę 10-11 godzinną. Chłopak powiedział Nikolajowi że na pewno dotrze po zmroku. Niki uspokoił mnie. Była podobno piękna pogoda a i na Musałe wchodzili ludzie z dziećmi. I ze zasieg Radek bedzie mial na Rilskim Monadtyrze. Dałam sobie w głowie czas do 13:00. Wiedzialam ze trasa zajmie mu planowo 5 godzin.
Radek odezwał się wczesniej -dziś- sobota godz.10:20..
Otoz Radek doszedł do schroniska Ribnoto ezero o 21:30. Nie było zasięgu ani na rozstaju dróg gdzie niby miał wysłać smsa do Nikołaja a tym bardziej w schronisku. Kiedy ze mną rozmawiał dziś o 10:30 mial jeszcze 2 godziny marszu do Rilskiego Monastyru. KAMIEŃ Z SERCA...Zadzwonilismy też do Nikołaja. Juz jestem spokojna. Autobusem o 15:00 Radek pojechał do Riły. Stamtąd do Blagoevgradu. Niki oczywiście oferował pomoc w dojeździe z Rilskiego. Radek podziękował. Radek dzwoni juz teraz często. Blogoslawiony zniesiony roaming...
Jest przeszczęśliwy, ale obolały. Skarży mi sie na ból nóg- dopiero co skończył rehabilitację na staw skokowy. Z powodzeniem- okazuje się że ten ból to jakiś odcisk (a buty ma takie że nie pytajcie...).
No i bolą stopy, bo jednak plecak był ciężki -15 kg jeszcze w słońcu - robi swoje. Umówili się z Nikolajem jeszcze w Blagoevgradzie. Niki był z synem. Bardzo przyjemnie spędzili czas w knajpie. Bateniki Ty jesteś Wielki!!!! Zawsze możesz być naszym gościem i zawsze chętnie i z przyjemnością udzielimy pomocy Tobie, Twoim bliskim. Dziękuję bardzo bardzo bardzo !!! Zawsze mówię, że dobro powraca
Teraz Radek jeszcze jedzie autobusem. W Pomorie będzie za 4 godziny. Jedyne czego pragnie to umyć się .... przez ostatnie trzy doby mył tylko zęby, ręce i twarz....ale dosięgnął swojego nieba.
A teraz co u mnie? Mmmm ... Jak to napisać.....
Byłam z synem w Aquaparku...
Po takiej opowiesci to przecież istna nuuuda ....
Każdy ma to swoje niebo....
- Czy R.S. byl Waszym gosciem dzisiejszej nocy - pytam.
- Ale dlaczego pytasz? Co chcesz wiedzieć?
- Jestem jego żoną i chce tylko wiedzieć, czy u Was nocował? Say me: Yes or no!
- Nie potrafię Ci powiedzieć- mówi ściszonym głosem, czy Twój mąż "die or not"....Zamarłam.... i dalej tłumaczy mi łamaną angielszczyzną ze brak zasiegu, ze on nie ma kontaktu ze schroniskiem bo jest w mieście, że Radek do niego dzwonil o 9 p.m. To niemozliwe przecież zadzwoniłby do mnie, do Nikiego. To niemożliwe...Wymyslilam że to pewnie Bateniki zdenerwował się że nie dostał smsa i zrobił wczoraj wieczorem to, co ja zrobiłam dopiero rano.
Za kilka chwil Nikołaj oddzwania. Miałam rację... Chłopak ze schroniska spytał o której Radek ruszył z Musaly. Miał do pokonania trasę 10-11 godzinną. Chłopak powiedział Nikolajowi że na pewno dotrze po zmroku. Niki uspokoił mnie. Była podobno piękna pogoda a i na Musałe wchodzili ludzie z dziećmi. I ze zasieg Radek bedzie mial na Rilskim Monadtyrze. Dałam sobie w głowie czas do 13:00. Wiedzialam ze trasa zajmie mu planowo 5 godzin.
Radek odezwał się wczesniej -dziś- sobota godz.10:20..
Otoz Radek doszedł do schroniska Ribnoto ezero o 21:30. Nie było zasięgu ani na rozstaju dróg gdzie niby miał wysłać smsa do Nikołaja a tym bardziej w schronisku. Kiedy ze mną rozmawiał dziś o 10:30 mial jeszcze 2 godziny marszu do Rilskiego Monastyru. KAMIEŃ Z SERCA...Zadzwonilismy też do Nikołaja. Juz jestem spokojna. Autobusem o 15:00 Radek pojechał do Riły. Stamtąd do Blagoevgradu. Niki oczywiście oferował pomoc w dojeździe z Rilskiego. Radek podziękował. Radek dzwoni juz teraz często. Blogoslawiony zniesiony roaming...
Jest przeszczęśliwy, ale obolały. Skarży mi sie na ból nóg- dopiero co skończył rehabilitację na staw skokowy. Z powodzeniem- okazuje się że ten ból to jakiś odcisk (a buty ma takie że nie pytajcie...).
No i bolą stopy, bo jednak plecak był ciężki -15 kg jeszcze w słońcu - robi swoje. Umówili się z Nikolajem jeszcze w Blagoevgradzie. Niki był z synem. Bardzo przyjemnie spędzili czas w knajpie. Bateniki Ty jesteś Wielki!!!! Zawsze możesz być naszym gościem i zawsze chętnie i z przyjemnością udzielimy pomocy Tobie, Twoim bliskim. Dziękuję bardzo bardzo bardzo !!! Zawsze mówię, że dobro powraca

Teraz Radek jeszcze jedzie autobusem. W Pomorie będzie za 4 godziny. Jedyne czego pragnie to umyć się .... przez ostatnie trzy doby mył tylko zęby, ręce i twarz....ale dosięgnął swojego nieba.
A teraz co u mnie? Mmmm ... Jak to napisać.....
Byłam z synem w Aquaparku...
Po takiej opowiesci to przecież istna nuuuda ....
Każdy ma to swoje niebo....

