13.11.2017 00:52:43
Jak poruszać się po mieście?
Jest kilkanaście linii autobusowych BakuBus, organizowanych przez miasto – jak u nas: niska podłoga, klimatyzacja, wyświetlacze.
![[Obrazek: DSC02399.jpg]](https://s19.postimg.org/nwkkhrioj/DSC02399.jpg)
Poza śródmieściem rządzą linie prywatne – jakoś się dogadali – ujednolicona informacja na pojazdach i ceny biletów. Pojazdy w różnym stanie – przeważnie dwudrzwiowe i jeżdżą często, nie ma klimy ani niskiej podłogi.
![[Obrazek: DSC02847.jpg]](https://s19.postimg.org/5h03kdrpf/DSC02847.jpg)
W mieście nie ma biletów. W metrze i na liniach organizowanych przez miasto jest tylko karta magnetyczna za 4 zł, a później ją doładowujemy. Na liniach prywatnych płacimy gotówką przy wysiadaniu. Jak ktoś wysiada tylnymi drzwiami, to idzie po chodniku do przodu i jakoś podaje tą kasę. Przynajmniej potrafili się dogadać w sprawie ceny biletu – wszędzie 40 groszy. Jak pojedziemy na obrzeża miasta, to będzie drożej, czyli i tak cholernie tanio.
Rozkładów jazdy nie ma. Na autobusach jest napisane, dokąd jadą i na szczęście jest nasz alfabet. Ale i tak trzeba dopytać, gdzie i czym chcemy pojechać. Ale jest postęp, którego nie ma u nas. Na google-maps klikamy na przystanek obok jakiejś atrakcji. Wtedy wyświetlają się wszystkie linie, które tędy przejeżdżają i ich cały przebieg przez miasto. Więc wiem, gdzie tym dojadę i gdzie się przesiąść na metro. Można się przygotować wcześniej.
Przystanki, czyli wiaty lub słupki są w śródmieściu. Poza śródmieściem rzadko. Po prostu ludzie wiedzą, gdzie trzeba się zebrać. W sumie nie wiadomo, po co, bo kierowcy zatrzymują się tam, gdzie pasażer machnie ręką.
Przyjrzyjcie się dobrze zdjęciu…
![[Obrazek: DSC02576.jpg]](https://s19.postimg.org/b6gc44kur/DSC02576.jpg)
Kierowca w czasie jazdy zbiera opłatę za przejazd, wydaje resztę, popija kawkę, gada przez komórkę i jeszcze czasem trzeba sobie zapalić. Po prawej ma pojemnik na monety, herbatkę i zapalniczkę; wokół prędkościomierza powtykane banknoty; a po lewej puszka z energetykiem. I jeszcze trzeba sobie poradzić w ruchu drogowym (do albańskiego „braku zasad” dodajemy to, że tu szybciej jeżdżą).
Jest kilkanaście linii autobusowych BakuBus, organizowanych przez miasto – jak u nas: niska podłoga, klimatyzacja, wyświetlacze.
![[Obrazek: DSC02399.jpg]](https://s19.postimg.org/nwkkhrioj/DSC02399.jpg)
Poza śródmieściem rządzą linie prywatne – jakoś się dogadali – ujednolicona informacja na pojazdach i ceny biletów. Pojazdy w różnym stanie – przeważnie dwudrzwiowe i jeżdżą często, nie ma klimy ani niskiej podłogi.
![[Obrazek: DSC02847.jpg]](https://s19.postimg.org/5h03kdrpf/DSC02847.jpg)
W mieście nie ma biletów. W metrze i na liniach organizowanych przez miasto jest tylko karta magnetyczna za 4 zł, a później ją doładowujemy. Na liniach prywatnych płacimy gotówką przy wysiadaniu. Jak ktoś wysiada tylnymi drzwiami, to idzie po chodniku do przodu i jakoś podaje tą kasę. Przynajmniej potrafili się dogadać w sprawie ceny biletu – wszędzie 40 groszy. Jak pojedziemy na obrzeża miasta, to będzie drożej, czyli i tak cholernie tanio.
Rozkładów jazdy nie ma. Na autobusach jest napisane, dokąd jadą i na szczęście jest nasz alfabet. Ale i tak trzeba dopytać, gdzie i czym chcemy pojechać. Ale jest postęp, którego nie ma u nas. Na google-maps klikamy na przystanek obok jakiejś atrakcji. Wtedy wyświetlają się wszystkie linie, które tędy przejeżdżają i ich cały przebieg przez miasto. Więc wiem, gdzie tym dojadę i gdzie się przesiąść na metro. Można się przygotować wcześniej.
Przystanki, czyli wiaty lub słupki są w śródmieściu. Poza śródmieściem rzadko. Po prostu ludzie wiedzą, gdzie trzeba się zebrać. W sumie nie wiadomo, po co, bo kierowcy zatrzymują się tam, gdzie pasażer machnie ręką.
Przyjrzyjcie się dobrze zdjęciu…
![[Obrazek: DSC02576.jpg]](https://s19.postimg.org/b6gc44kur/DSC02576.jpg)
Kierowca w czasie jazdy zbiera opłatę za przejazd, wydaje resztę, popija kawkę, gada przez komórkę i jeszcze czasem trzeba sobie zapalić. Po prawej ma pojemnik na monety, herbatkę i zapalniczkę; wokół prędkościomierza powtykane banknoty; a po lewej puszka z energetykiem. I jeszcze trzeba sobie poradzić w ruchu drogowym (do albańskiego „braku zasad” dodajemy to, że tu szybciej jeżdżą).

