03.03.2018 00:35:51
plaża w Shuvelan
Trzeba ten pierwszy raz z w życiu zamoczyć nogi w Morzu Kaspijskim. Wybrałem to miejsce, gdzie byłem najbliżej. Skoro już tu byłem, to linia nr 136 i do końca. Wiedziałem, że trzeba przejść przez jakieś tereny poprzemysłowe, ale trochę mnie to zaskoczyło skalą dziadostwa: śmieci, jakieś rury, nie wiadomo, jak przejść dalej.
![[Obrazek: DSC02641.jpg]](https://s19.postimg.org/cn99xaccz/DSC02641.jpg)
Za tym wszystkim sporo nowych domów – pewnie deweloperzy liczą na sprzedaż, bo blisko morza.
Piasek drobny, jak w Durres w Albanii i na Wielkiej Plaży w Czarnogórze, ale jasny, jak nad Bałtykiem. Dość daleko było płytko, cieplutka woda i do tego fala.
![[Obrazek: DSC02646.jpg]](https://s19.postimg.org/ph7bqapoz/DSC02646.jpg)
![[Obrazek: DSC02648.jpg]](https://s19.postimg.org/ufuu51qzn/DSC02648.jpg)
Widać, jak tu się plażuje – trzeba zaparkować 5 metrów przed wodą. Po lewej sporo chatek do wynajęcia – jest tam stolik i krzesła albo jest pusto. Działa to tak: facet dzierżawi teren od miasta na trzy miesiące (nie pamiętam, za ile) i musi na tym zarobić. Parasole-stoliki są tak rozmieszczone, żeby między nimi zaparkować. Taki stolik i krzesła (albo leżaki) kosztują 20 zł za dzień. Do tego jest trochę prostej gastronomii: piwo i zakuska do tego, czyli ryba, ser i groch. Ugotowany i posolony grochy dobrze wchodzi z piwem, ale takiego gatunku grochu u nas nie widziałem.
![[Obrazek: DSC02653.jpg]](https://s19.postimg.org/v5dmhm9lf/DSC02653.jpg)
Są też bardziej cywilizowane odcinki plaży – z hotelami, zjeżdżalniami, itp. – tutaj odcinek parę kilometrów na północ w Mardakan.
Trzeba ten pierwszy raz z w życiu zamoczyć nogi w Morzu Kaspijskim. Wybrałem to miejsce, gdzie byłem najbliżej. Skoro już tu byłem, to linia nr 136 i do końca. Wiedziałem, że trzeba przejść przez jakieś tereny poprzemysłowe, ale trochę mnie to zaskoczyło skalą dziadostwa: śmieci, jakieś rury, nie wiadomo, jak przejść dalej.
![[Obrazek: DSC02641.jpg]](https://s19.postimg.org/cn99xaccz/DSC02641.jpg)
Za tym wszystkim sporo nowych domów – pewnie deweloperzy liczą na sprzedaż, bo blisko morza.
Piasek drobny, jak w Durres w Albanii i na Wielkiej Plaży w Czarnogórze, ale jasny, jak nad Bałtykiem. Dość daleko było płytko, cieplutka woda i do tego fala.
![[Obrazek: DSC02646.jpg]](https://s19.postimg.org/ph7bqapoz/DSC02646.jpg)
![[Obrazek: DSC02648.jpg]](https://s19.postimg.org/ufuu51qzn/DSC02648.jpg)
Widać, jak tu się plażuje – trzeba zaparkować 5 metrów przed wodą. Po lewej sporo chatek do wynajęcia – jest tam stolik i krzesła albo jest pusto. Działa to tak: facet dzierżawi teren od miasta na trzy miesiące (nie pamiętam, za ile) i musi na tym zarobić. Parasole-stoliki są tak rozmieszczone, żeby między nimi zaparkować. Taki stolik i krzesła (albo leżaki) kosztują 20 zł za dzień. Do tego jest trochę prostej gastronomii: piwo i zakuska do tego, czyli ryba, ser i groch. Ugotowany i posolony grochy dobrze wchodzi z piwem, ale takiego gatunku grochu u nas nie widziałem.
![[Obrazek: DSC02653.jpg]](https://s19.postimg.org/v5dmhm9lf/DSC02653.jpg)
Są też bardziej cywilizowane odcinki plaży – z hotelami, zjeżdżalniami, itp. – tutaj odcinek parę kilometrów na północ w Mardakan.

