Dzień 4 3.07.2018 529 km 6h Padwa - Bolonia - Florencja - Orvieto - Bolsena - Rzym
O godzinie 8 po solidnym włoskim śniadaniu (smaki słodko - słone z przewagą tych pierwszych)wsiadamy w samochód i jedziemy na południe. Autostrada del Sole czyli autostrada słońca - nazwa jak marzenie i marzenie o cudownej i bezpiecznej jeździe się spełnia. Droga jest wspaniałej jakości, na przeważającej długości obejmuje trzy pasy ruchu w jedną stronę. Spokojnie dojeżdżamy do miejscowości Orvieto gdzie zjeżdżamy na lokalną drogę w celu dojazdu do Jeziora Bolsena (zboczenie zawodowe). Jezioro Bolsena to największe we Włoszech a i chyba w Europie jezioro pochodzenia wulkanicznego. Po dojeździe pod jezioro okazuje się, że widoczność jest mocno ograniczona jednak udaje nam się dotrzeć tu gdzie zatrzymujemy się na espresso i robimy kilka zdjęć. Z kronikarskiego obowiązku je umieszczam choć są nie takie jak bym chciał:
![[Obrazek: IMG_20180703_130611.jpg]](https://s26.postimg.cc/kwmma7n6x/IMG_20180703_130611.jpg)
![[Obrazek: IMG_20180703_130629.jpg]](https://s26.postimg.cc/o3h5tw52x/IMG_20180703_130629.jpg)
![[Obrazek: IMG_20180703_130800.jpg]](https://s26.postimg.cc/ced65voe1/IMG_20180703_130800.jpg)
![[Obrazek: IMG_20180703_130802.jpg]](https://s26.postimg.cc/7fpnrbxft/IMG_20180703_130802.jpg)
![[Obrazek: IMG_20180703_131436.jpg]](https://s26.postimg.cc/vjgffmnmh/IMG_20180703_131436.jpg)
![[Obrazek: IMG_20180703_131439.jpg]](https://s26.postimg.cc/lm5emmdgp/IMG_20180703_131439.jpg)
Po widokowym coffe break podążamy do Rzymu. Wszak wszystkie drogi do niego prowadzą. Zdecydowaliśmy się jechać drogą krajową a nie autostradą bo i czasowo wychodzi podobnie a i parę euro zostanie w kieszeni (Janusze na wakacjach, a co!). Dojeżdżamy w końcu do hotelu. Jego nazwa to Consul (!). Brzmi nieźle, jednak już widok z zewnątrz daje lekko do myślenia. Po wejściu do środka i dalej do pokoju czar bookingowych zdjęć prysł. Hotel okazał się wielkim nieporozumieniem. W zasadzie oprócz ceny, która i tak w sumie najniższa nie była wszystko trzeba by tu wymienić. Po przekroczeniu progu uderza nas zapach tanich środków czyszczących i chloru. Wystrój coś ala włoskie "rokokoko" z przełomu lat 50 i 60 - tych XXw. Niezłe były śniadania (w cenie). Za dwa noclegi z konta ubyło 477 PLN. Link do hotelu, który jak gdyby co omijajcie szerokim łukiem.
Po rozpakowaniu się ruszamy w miasto. Do stacji metra Cornelia 1,7 km czyli ok. 15 minut następnie wsiadamy w metro (linia MEA) i na stacji Termini przesiadamy się do linii MEB. 100 minutowy bilet to koszt 1,50€ a 24h 7€. Uwaga! Automaty biletowe często nie obsługują kart płatniczych i przyjmują tylko niskie nominały banknotów. Stan metra, czystość nie umywa się do naszego warszawskiego. Rzymskie bije nas długością linii bo 3 trasy to w sumie 60 km. Jeszcze jedna uwaga - na powierzchni przystanki metra są słabo oznakowane i trudno do nich trafić.
Po dotarciu do stacji Colloseo rozpoczynamy naszą wielką i niezapomnianą przygodę z Wiecznym Miastem. Ale to już w odpowiednich wątkach.
O godzinie 8 po solidnym włoskim śniadaniu (smaki słodko - słone z przewagą tych pierwszych)wsiadamy w samochód i jedziemy na południe. Autostrada del Sole czyli autostrada słońca - nazwa jak marzenie i marzenie o cudownej i bezpiecznej jeździe się spełnia. Droga jest wspaniałej jakości, na przeważającej długości obejmuje trzy pasy ruchu w jedną stronę. Spokojnie dojeżdżamy do miejscowości Orvieto gdzie zjeżdżamy na lokalną drogę w celu dojazdu do Jeziora Bolsena (zboczenie zawodowe). Jezioro Bolsena to największe we Włoszech a i chyba w Europie jezioro pochodzenia wulkanicznego. Po dojeździe pod jezioro okazuje się, że widoczność jest mocno ograniczona jednak udaje nam się dotrzeć tu gdzie zatrzymujemy się na espresso i robimy kilka zdjęć. Z kronikarskiego obowiązku je umieszczam choć są nie takie jak bym chciał:
![[Obrazek: IMG_20180703_130611.jpg]](https://s26.postimg.cc/kwmma7n6x/IMG_20180703_130611.jpg)
![[Obrazek: IMG_20180703_130629.jpg]](https://s26.postimg.cc/o3h5tw52x/IMG_20180703_130629.jpg)
![[Obrazek: IMG_20180703_130800.jpg]](https://s26.postimg.cc/ced65voe1/IMG_20180703_130800.jpg)
![[Obrazek: IMG_20180703_130802.jpg]](https://s26.postimg.cc/7fpnrbxft/IMG_20180703_130802.jpg)
![[Obrazek: IMG_20180703_131436.jpg]](https://s26.postimg.cc/vjgffmnmh/IMG_20180703_131436.jpg)
![[Obrazek: IMG_20180703_131439.jpg]](https://s26.postimg.cc/lm5emmdgp/IMG_20180703_131439.jpg)
Po widokowym coffe break podążamy do Rzymu. Wszak wszystkie drogi do niego prowadzą. Zdecydowaliśmy się jechać drogą krajową a nie autostradą bo i czasowo wychodzi podobnie a i parę euro zostanie w kieszeni (Janusze na wakacjach, a co!). Dojeżdżamy w końcu do hotelu. Jego nazwa to Consul (!). Brzmi nieźle, jednak już widok z zewnątrz daje lekko do myślenia. Po wejściu do środka i dalej do pokoju czar bookingowych zdjęć prysł. Hotel okazał się wielkim nieporozumieniem. W zasadzie oprócz ceny, która i tak w sumie najniższa nie była wszystko trzeba by tu wymienić. Po przekroczeniu progu uderza nas zapach tanich środków czyszczących i chloru. Wystrój coś ala włoskie "rokokoko" z przełomu lat 50 i 60 - tych XXw. Niezłe były śniadania (w cenie). Za dwa noclegi z konta ubyło 477 PLN. Link do hotelu, który jak gdyby co omijajcie szerokim łukiem.
Po rozpakowaniu się ruszamy w miasto. Do stacji metra Cornelia 1,7 km czyli ok. 15 minut następnie wsiadamy w metro (linia MEA) i na stacji Termini przesiadamy się do linii MEB. 100 minutowy bilet to koszt 1,50€ a 24h 7€. Uwaga! Automaty biletowe często nie obsługują kart płatniczych i przyjmują tylko niskie nominały banknotów. Stan metra, czystość nie umywa się do naszego warszawskiego. Rzymskie bije nas długością linii bo 3 trasy to w sumie 60 km. Jeszcze jedna uwaga - na powierzchni przystanki metra są słabo oznakowane i trudno do nich trafić.
Po dotarciu do stacji Colloseo rozpoczynamy naszą wielką i niezapomnianą przygodę z Wiecznym Miastem. Ale to już w odpowiednich wątkach.

