22.08.2018 07:17:51
Ponieważ drugi dzień naszego pobytu (środa), według prognoz też miał być zagrożony wystąpieniem burz, wiec zaplanowaliśmy sobie zwiedzanie ogrodu botanicznego w Balcziku. Po śniadaniu zebraliśmy się, ustawiłem w nawigację i ruszyliśmy w trasę. Balczik jest położony dosłownie kilka kilometrów od naszego mieszkania w Rogachevie więc po paru minutach wjeżdżaliśmy do miasta od strony Albeny. Na wjeździe do Balcziku zauważyłem drogowskaz do ogrodu i parkingu dla samochodów. Pomimo że nawigacja prowadziła dalej do głównego wejścia, skręciliśmy za drogowskazem i wąską kamienistą dróżką zjechaliśmy do bocznego wejścia z parkingami dla samochodów. Wejściówki może nie wydawały się drogie, ale podlaczając wszyskie bilety wyszła niezła suma. Po 3 lewa za parking od samochodu, wejściówka od dorosłego do ogrodu 8 lewa, od dziecka powyżej 7 lat 3 lewa, poniżej 7 lat za darmo, do tego bilety do pałacu po 6 lewa od dorosłego, 2 lewa dziecko powyżej 7 lat, dzieci poniżej 7 lat za darmo. Niestety nie mieliśmy przy sobie wystarczająco gotówki w lewach wiec część zapłaciliśmy w euro i po przeliczeniu okazało sie że policzyli nam po złodziejskim kursie 1.59 lew/euro. Nie wiem czy można kupić same wejściówki do ogrodu. Nam panie wcisneły cały komplet biletów. Ogród jest przepiękny. Warto zobaczyć. Co ciekawe do ogrodu sa nawet wejścia od plaży przy których stoją oczywiście kasjerzy. Jak sie później okazało przy głównym wejściu jest bankomat w którym zaopatrzyliśmy sie w większą ilość gotówki (co ciekawe z dwóch kart Revolut jednej bankomat nie potrafił odczytać). Pałacyk mnie przynajmniej nie zachwycił niczym szczególnym. Część ekipy już nie miała siły chodzić po ogrodzie bo dzień pomimo że miał być chłodniejszy, wcale taki nie był.
Po wyjściu z ogrodu pojechaliśmy na zakupy do Lidla. Zauważyłem że w Bułgarii bardzo drogi jest nabiał a szczególnie produkty mleczne.
Na mieszkaniu zjedliśmy obiad i zaczęliśmy się zastanawiać jak zagospodarować resztę dnia. Ustaliliśmy że przejedziemy się do Kranewa przejść sie po plaży i kupić jakieś pamiątki. W Kranewie zaczęliśmy kluczyć po uliczkach i znowu pojawiły sie problemy z gotujacą sie wodą w chłodnicy brata. Dziewczyny poszły z dziećmi na plażę a my zabraliśmy się za samochód. Po dokładniejszych oględzinach okazało się że nie działa sprzęgło wiskotyczne wentylatora. Na domiar złego wysiadł tez wentylator elektryczny klimatyzacji. Sytuacje uratowało, przynajmniej chwilowo, uniwersalne narzędzie do naprawy wszystkiego - "trytki". Kilka opasek zblokowało sprzęgło wentylatora na tyle że jazda po mieście znowu stała się możliwa. Zapadał zmrok, dziewczyny wróciły ze spaceru, więc wybraliśmy się jeszcze na "deptak" czyli główną ulicę dojazdową do plaży w Kranewie przy której jest mnóstwo sklepików z pamiątkami, bary, knajpy itd. Zakupiliśmy kartki pocztowe, dzieciom jakieś pamiątki, a konkretniej szklane kule z figurkami, wypełnione wodą i błyszczącymi farfoclami i wróciliśmy do mieszkania odpocząć po owocnym dniu.
Po wyjściu z ogrodu pojechaliśmy na zakupy do Lidla. Zauważyłem że w Bułgarii bardzo drogi jest nabiał a szczególnie produkty mleczne.
Na mieszkaniu zjedliśmy obiad i zaczęliśmy się zastanawiać jak zagospodarować resztę dnia. Ustaliliśmy że przejedziemy się do Kranewa przejść sie po plaży i kupić jakieś pamiątki. W Kranewie zaczęliśmy kluczyć po uliczkach i znowu pojawiły sie problemy z gotujacą sie wodą w chłodnicy brata. Dziewczyny poszły z dziećmi na plażę a my zabraliśmy się za samochód. Po dokładniejszych oględzinach okazało się że nie działa sprzęgło wiskotyczne wentylatora. Na domiar złego wysiadł tez wentylator elektryczny klimatyzacji. Sytuacje uratowało, przynajmniej chwilowo, uniwersalne narzędzie do naprawy wszystkiego - "trytki". Kilka opasek zblokowało sprzęgło wentylatora na tyle że jazda po mieście znowu stała się możliwa. Zapadał zmrok, dziewczyny wróciły ze spaceru, więc wybraliśmy się jeszcze na "deptak" czyli główną ulicę dojazdową do plaży w Kranewie przy której jest mnóstwo sklepików z pamiątkami, bary, knajpy itd. Zakupiliśmy kartki pocztowe, dzieciom jakieś pamiątki, a konkretniej szklane kule z figurkami, wypełnione wodą i błyszczącymi farfoclami i wróciliśmy do mieszkania odpocząć po owocnym dniu.

