18.07.2020 08:24:05
W piątek (17 lipca) po śniadaniu w Pension Bonanza w Radaia, ruszamy w dalszą drogę do domu. Zmieniłem trochę plany bo nie wiem jak jest na Węgrzech wiec rano kupuję winietę na Słowację (Internet 44,37 zł). Kilka fotek przed pensjonatem i o 8.00 czasu polskiego wyruszamy.
Pierwszy cel, granica RO/H w Bors. Pogoda nie rozpieszcza, jest chłodno, czasami pada deszcz. Do Oradei droga mija szybko. Temperatura wzrasta, wychodzi słońce. Po drodze w okolicach słynnego Route 60, zatrzymujemy się na tankowanie. Benzyna PB95 po 4,56 RON.
Na granicy jesteśmy 0 10.30 czasu polskiego. Do odprawy 3 auta. Rumuni sprawdzają tylko dokumenty, nie sprawdzają opłaty winietkowej. Węgrzy sprawdzają bagażnik w samochodzie i dokumenty osobowe. Żadnych pytań i nic na temat tranzytu. Cała odprawa trwa 6 minut.
Ruszamy przez Węgry. Debreczyn, Miszkolc autostradami mijamy szybko. W Miszkolc zjeżdżamy do miasta do Auchan aby uzupełnić zapasy kuchenne potrawami węgierskimi. Tracimy trochę czasu. Z Miszkolc kierujemy się na Koszyce na Slowacji.
Granica H/SK autostradowo, nie ma żadnej służby granicznej.
Słowacja zależnie od drogi mija szybko. Trochę korkuje się w Preszowie. Za Preszowem w kierunku granicy dużo TIR-ów. Ruch powolny.
W okolicach 17.00 mijamy granicę SK/PL. Drogą Nr 19 kierujemy się na Rzeszów i dalej Lublin. Możemy podziwiać zakres prac na drodze Via Karpatia. Za kilka lat jazda w tym kierunku to będzie przyjemność. W kilku miejscach musimy trochę postać z różnych przyczyn drogowych a to mijanka a to wypadek. Znowu TIR w rowie.
Za Lublinem na drodze do Warszawy zjeżdżamy do Karczmy Bida. Czas coś zjeść. Ludzi jak zawsze dużo. Porcje olbrzymie. Po ponad godzinie postoju ruszamy do Warszawy. Jest już ciemno i nie będę podziwiał S17 ale trudno. Ruch do Warszawy mały. Nie przekraczając dozwolonej prędkości w 1,5 godz., dojeżdżamy do Zielonki. Kilka minut po 23 jesteśmy w domu. Wakacje 2020 zakończone, pozostało tylko podsumowanie.
Pierwszy cel, granica RO/H w Bors. Pogoda nie rozpieszcza, jest chłodno, czasami pada deszcz. Do Oradei droga mija szybko. Temperatura wzrasta, wychodzi słońce. Po drodze w okolicach słynnego Route 60, zatrzymujemy się na tankowanie. Benzyna PB95 po 4,56 RON.
Na granicy jesteśmy 0 10.30 czasu polskiego. Do odprawy 3 auta. Rumuni sprawdzają tylko dokumenty, nie sprawdzają opłaty winietkowej. Węgrzy sprawdzają bagażnik w samochodzie i dokumenty osobowe. Żadnych pytań i nic na temat tranzytu. Cała odprawa trwa 6 minut.
Ruszamy przez Węgry. Debreczyn, Miszkolc autostradami mijamy szybko. W Miszkolc zjeżdżamy do miasta do Auchan aby uzupełnić zapasy kuchenne potrawami węgierskimi. Tracimy trochę czasu. Z Miszkolc kierujemy się na Koszyce na Slowacji.
Granica H/SK autostradowo, nie ma żadnej służby granicznej.
Słowacja zależnie od drogi mija szybko. Trochę korkuje się w Preszowie. Za Preszowem w kierunku granicy dużo TIR-ów. Ruch powolny.
W okolicach 17.00 mijamy granicę SK/PL. Drogą Nr 19 kierujemy się na Rzeszów i dalej Lublin. Możemy podziwiać zakres prac na drodze Via Karpatia. Za kilka lat jazda w tym kierunku to będzie przyjemność. W kilku miejscach musimy trochę postać z różnych przyczyn drogowych a to mijanka a to wypadek. Znowu TIR w rowie.
Za Lublinem na drodze do Warszawy zjeżdżamy do Karczmy Bida. Czas coś zjeść. Ludzi jak zawsze dużo. Porcje olbrzymie. Po ponad godzinie postoju ruszamy do Warszawy. Jest już ciemno i nie będę podziwiał S17 ale trudno. Ruch do Warszawy mały. Nie przekraczając dozwolonej prędkości w 1,5 godz., dojeżdżamy do Zielonki. Kilka minut po 23 jesteśmy w domu. Wakacje 2020 zakończone, pozostało tylko podsumowanie.

