Śniadania to porażka, sam hotel ma też sporo do zarzucenia.
Brak miejsca parkingowego, w podwórku dosłownie na 8 samochodów.
Hotel chyba rodzinny. Obsługa to porażka. Śniadania tak jak napisałeś Peter, tyle co kot napłakał.
Pomidor (ćwiartka) na śniadanie jakiś nie do końca dojrzały.
Pamiętając dawne czasy podróżowania z rodzicami zapamiętałem wspaniały smak pomidora Bułgarskiego.
Niestety od tamtych czasów nie spotkałem takich pomidorów, może są jeszcze ale to raczej na prywatnych kwaterach od właścicieli.
Wracam do następnego dnia po przyjeździe. Ranek całkiem całkiem, pogoda zaczęła się klarować.
Wyspani wychodzimy na plażę widoczną z naszego tarasu.
Poruszamy się ścieżką wydeptaną i wyjeżdżoną w kierunku plaży i naszym oczom ukazuje się cmentarz.
Przechodzimy obok, z za górki roztacza się przed nami wspaniały widok kosy, według mnie najpiękniejszej plaży w Bułgarii.
![[Obrazek: DSCF7418.jpg]](http://s6.postimg.org/5mm93wiep/DSCF7418.jpg)
Po prawej stronie płynie leniwie rzeka która za chwilę skręca i płynie jakby wzdłuż plaży. Po jednej stronie rzeka a po drugiej morze. Z jednej strony słodka woda z drugiej słona, bardzo słona.
Rzeka Veleka przy samych skałach wpływa leniwie do morza.
![[Obrazek: DSCF7909.jpg]](http://s6.postimg.org/gxows9p9t/DSCF7909.jpg)
Rozkładamy swoje manele na prawie pustej plaży.
![[Obrazek: DSCF7459.jpg]](http://s6.postimg.org/dyi055fsh/DSCF7459.jpg)
Teraz upragniony plażing nie taki spokojny ze względu na powracające myśli o wymianie waluty. Woda rewelacja. Jeden mankament tej plaży to samo wejście do morza, po paru krokach jest po szyję, wiec trzeba bardzo uważać na kąpiące się dzieci.
Przy falach wygląda to tak
![[Obrazek: DSCF8141.jpg]](http://s6.postimg.org/3s9em5ve9/DSCF8141.jpg)
Poza tym można spotkać troszkę naturystów, którzy rozkładają swój biwak na samym końcu plaży przy ujściu rzeki.
Piasek bardzo gorący na dodatek to taki piasek z olbrzymią ilością bardzo drobno pokruszonych muszli.
Miejsca full, jest gdzie pograć w piłkę, tylko wtedy gdy zajdzie słońce, bo w stopy strasznie gorąco.
Przed południem zwijamy swój kram, wracamy do hotelu, szybki prysznic i wyjazd do Achtopolu