27.11.2017 17:23:56
W tamtym roku dwa tygodnie później zakładałem taki wątek. W tym ciut wcześniej.
Terminy wyjazdu i powrotu już znamy. Problem z naszą staruszką Sonią, kundelkiem też się rozwiązał. Inne problemy rodzinne jakoś się rozwiązały - więc jedziemy! HURRRRRAAAA!
Miała być Grecja z tranzytem przez Serbię, już nawet taką trasę ułożyłem ale nie wiem czego w niej brakowało? Nie podobała mi się po prostu. Zacząłem potem myśleć o tranzycie przez Ukrainę i Mołdawię ale poczekam na ukończenie dróg (wiem, wiem...mogę nie dożyć).
Cały czas kołatało w głowie - a Bułgaria? Może tylko zachodnia część, tak aby jej nie ominąć?
A Sozopol? Jakże to tak? A co z nową świecką tradycją? dżek, tgstala...przecież tam niejeden kamień na deptaku wyszlifowany naszymi stopami...
I co? I po tych niemalże filozoficznych przemyśleniach ustalamy - jedziemy i do Sozo. W końcu u Apostoła mamy zostawiony parasol, który każdego roku owinięty taśmą i opisany cyrylicą czeka na nas. Sozopol nawiedzamy pomiędzy 10 a 17 lipca.
A co po drodze?
Pierwszy nocleg mamy w Bratysławie i czeka nas raczej wieczorne zwiedzanie miasta, następnie udajemy się do słonecznej Italii gdzie mamy noclegi w Padwie, San Marino, Rzymie (dwa) i Neapolu. Z Bari promem płyniemy do Durres/Vlora w Albanii i z jednym noclegiem w Gjirokastra. Potem jeden nocleg w Meteorach w Grecji i jeden koło Jeziora Kyrdżali w Bułgarii. Następnie Sozo. W drodze powrotnej jeden nocleg w Rumunii w Calimanesti i dwa w Miszkolcu gdzie taplamy się w basenach.
No i jak Wam się to podoba? Czekam na konstruktywne i krytyczne uwagi.
Wiem, Włochy to za krótko ale my się nastawiamy na atmosferę, kuchnię, widoki. Wszystkich zabytków nie zobaczymy. To wiem.
Terminy wyjazdu i powrotu już znamy. Problem z naszą staruszką Sonią, kundelkiem też się rozwiązał. Inne problemy rodzinne jakoś się rozwiązały - więc jedziemy! HURRRRRAAAA!
Miała być Grecja z tranzytem przez Serbię, już nawet taką trasę ułożyłem ale nie wiem czego w niej brakowało? Nie podobała mi się po prostu. Zacząłem potem myśleć o tranzycie przez Ukrainę i Mołdawię ale poczekam na ukończenie dróg (wiem, wiem...mogę nie dożyć).
Cały czas kołatało w głowie - a Bułgaria? Może tylko zachodnia część, tak aby jej nie ominąć?
A Sozopol? Jakże to tak? A co z nową świecką tradycją? dżek, tgstala...przecież tam niejeden kamień na deptaku wyszlifowany naszymi stopami...
I co? I po tych niemalże filozoficznych przemyśleniach ustalamy - jedziemy i do Sozo. W końcu u Apostoła mamy zostawiony parasol, który każdego roku owinięty taśmą i opisany cyrylicą czeka na nas. Sozopol nawiedzamy pomiędzy 10 a 17 lipca.
A co po drodze?
Pierwszy nocleg mamy w Bratysławie i czeka nas raczej wieczorne zwiedzanie miasta, następnie udajemy się do słonecznej Italii gdzie mamy noclegi w Padwie, San Marino, Rzymie (dwa) i Neapolu. Z Bari promem płyniemy do Durres/Vlora w Albanii i z jednym noclegiem w Gjirokastra. Potem jeden nocleg w Meteorach w Grecji i jeden koło Jeziora Kyrdżali w Bułgarii. Następnie Sozo. W drodze powrotnej jeden nocleg w Rumunii w Calimanesti i dwa w Miszkolcu gdzie taplamy się w basenach.
No i jak Wam się to podoba? Czekam na konstruktywne i krytyczne uwagi.
Wiem, Włochy to za krótko ale my się nastawiamy na atmosferę, kuchnię, widoki. Wszystkich zabytków nie zobaczymy. To wiem.


. Bylam pare lat temu we Wloszech(14 dni)- duzo zewiedzilismy. Kciuki do gory 