Liczba postów: 269
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
5
Coraz bliżej wyjazdu, ale to ostatnie 3 tygodnie będą mi się chyba strasznie dłużyć  Już chciałabym tam być! Póki co czytam forum i... zazdroszczę.
Jeśli chodzi o sprawy organizacyjne to:
za winietę na Węgry (miesięczną) zeszło mi z konta 68,36 zł,
za winietę na Rumunię (miesięczną) 31,63 zł.
Wykupiłam też wczoraj ubezpieczenie w AXA Travel dla 5 osób na 2 tygodnie (Large Family) dzięki kodowi od Myszy zapłaciłam tylko 141,25 zł.
No i teraz pozostaje mi tylko czekać i śledzić najnowsze informacje z trasy...
Liczba postów: 1,875
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
74
ja może jako ciekawostkę podam, że miesięczna winieta na przejściu słowacko-węgierskim kosztowała 4780 ft (normalnie) lub 20 euro (czyli nienormalnie). Kupiłem kartą w Encs i wyszło ok. 66,45 zł. Za rumuńska na stacji paliw przed Oradea kartą za 24,92 - czyli różnica pomiedzy zakupem internetowym w sumie niewielka.
Co do wynajmu w Sw. Włas, to pewnie każdy ma inne doświadczenia, ja wynajmowałem od osób zarządzających studiami właścicieli i na szczęście wychodziło mniej niż po zapytaniu w recepcji. Ale powtarzam, każdy przypadek może być inny.
nunatak2 - miłego pobytu i nie ma co zazdrościć, Ty masz przed sobą, a my już po (żona "mulatka" zła, że im bliżej Polski, tym więcej ubrań z bagażnika wyciągała i smaki już niestety nie te).
Liczba postów: 269
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
5
(16.07.2015 20:07:05)wolffer napisał(a): nunatak2 - miłego pobytu i nie ma co zazdrościć, Ty masz przed sobą, a my już po (żona "mulatka" zła, że im bliżej Polski, tym więcej ubrań z bagażnika wyciągała i smaki już niestety nie te).
Niby tak, ale już mi ciężko w pracy wytrzymać, już przebieram nogami do wyjazdu  i nie mogę się doczekać i pogody, i morza, i tych bułgarskich smaków właśnie  Już nawet wiem co zjem najpierw
Liczba postów: 35
Liczba wątków: 0
Dołączył: Jun 2015
Reputacja:
1
Liczba postów: 269
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
5
Liczba postów: 35
Liczba wątków: 0
Dołączył: Jun 2015
Reputacja:
1
Zazdraszczam tego jedzonka  Ja już kucharzę w domu - nie ma letko  Tęskno za tymi smakami ... No cóż - może tona przypraw przywieziona z BG będzie namiastką ichszej kuchni
Liczba postów: 4,339
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
103
kasiek współczuję, wiem co to oznacza gotować w kraju bułgarskie skarby - człowiek nie wiem jakby się starał, to i tak nie odtworzy tych smaków
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Liczba postów: 35
Liczba wątków: 0
Dołączył: Jun 2015
Reputacja:
1
(22.07.2015 14:03:48)peter napisał(a): kasiek współczuję, wiem co to oznacza gotować w kraju bułgarskie skarby - człowiek nie wiem jakby się starał, to i tak nie odtworzy tych smaków
W niedzielę robiłam kiuftę - to chociaż pachniało znajomo to nie było do końca to
Liczba postów: 4,339
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
103
a widzisz, to też nie tylko kwestia naszych umiejętności - parę lat temu w restauracji Bułgarskiej w Polsce rozmawiałem z kucharzem made in BG i na moje stwierdzenie, że nawet jego potrawom coś brakuje - zaśmiał się ( myślałem ,że się obrazi ) i powiedział, że różnica jest w każdym składniku - w pomidorach, ogórkach, mięsie, rybach, nawet wodzie - ale najważniejsze to sposób jedzenia, my jemy szybko, łapczywie, na smutno - bułgarzy delektują się jedzeniem, są weseli, rozmawiają - gęby im się nie zamykają podczas posiłku, wino i rakija jest dopełnieniem potraw, my to od razu musimy się naje...ć, coś w tym jest
ks. Tischner
„Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”
Liczba postów: 269
Liczba wątków: 0
Dołączył: May 2015
Reputacja:
5
Tak samo jest z winem przywożonym z BG  Jak byliśmy pierwszy raz pijaliśmy winko Monastyrska Izba i bardzo nam smakowało. Kilka butelek przywieźliśmy do domu i... jedna stoi do dziś  Co więcej rok później pite w BG też nam nie smakowało, więc oprócz tego co napisał peter, jest jeszcze chwila, moment, który o wszystkim decyduje i wpływa na nasze odczucia.
Mogę Wam napisać jeszcze o lutenicy. Jej smak poznałam kilkanaście lat temu u mojej ciotki (mieszkała kilka lat w BG i trochę poznała te smaki i dzięki niej również ja). Lutenicę ciotka robiła z koncentratu pomidorowego z puszki (takiej dużej z jakimś ptakiem), dorzucała tam pokrojoną w kostkę cebulkę, sól, pieprz i czubrycę, chili w płynie. I przez wiele lat myślałam, ze to najprawdziwszy bułgarski smak. Gdy pojechałam pierwszy raz do BG okazało się, że lutenica to pasta z bakłażanów, papryki i pomidorów i nie ma w niej cebuli  I zakochałam się w tej lutenicy ze słoika  Rok później, gdy w knajpce we Vlasie poprosiłam o lutenicę Pani kelnerka powiedziała, że nie ma, ale, że zaraz ja zrobi! Za chwilę przyniosła lutenicę taką jak robiła moja ciotka! Wniosek z tego taki, że wszystko w kuchni zależy od dnia, możliwości i zasobów, a dopiero później umiejętności kulinarnych. Kasiek więc się nie poddawaj tylko wspominaj bułgarskie smaki na swój sposób
|