Dzień 11:
Po noclegu na fińskiej prowincji jedziemy w stronę Przylądka Północnego (North Cape/Nordkapp). Drogi w tym rejonie są ciut słabszej jakości, jest sporo tuneli. No i cena benzyny miejscami dochodzi do 9zł/l. W Norwegii i Szwecji dominują stacje samoobsługowe. Idziesz do dystrybutora, wkładasz lub przykładasz kartę do czytnika, system blokuje ok. 2000 NOK czyli jakieś 800 zł. Wtedy możesz tankować. Nadpłaconą kwotę bank zwróci Ci przeważnie tego samego dnia ale nie zawsze.
Jadąc od Rovaniemi w kierunku Nordkapp krajobraz staje się coraz bardziej surowy. Roślinność jest z kilometra na kilometr uboższa. Zaczynają dominować bezleśne krajobrazy tundry. Z drzew brakuje tych liściastych, pojawiają się jedynie brzozy i to takie powyginane albo pod postacią krzewinek. Od Rovaniemi pojawiają się renifery, najpierw pojedyncze a potem w grupach. Zwierzęta wychodzą na drogę i nie bojąc się spacerują po niej skubiąc sobie trawkę. Niestety zdjęć reniferów nie mam gdyż jadąc zajmowałem się kierowaniem. Może po zakończeniu relacji zrobię jakiś suplement i wrzucę coś od żony, która również fociła na trasie. Ruch na drodze całkiem spory, jeździ bardzo dużo kamperów. Niestety powoduje to spowolnienie jazdy na drodze. W krajobrazie pojawiają się namioty Saamów, którzy na północy mieszkali od dawien dawna.
Tu jeszcze widok z okna fińskiego domu w którym nocowaliśmy. Minusem były okropne chmary komarów na zewnątrz i pojedyncze sztuki w pokoju. Na zdjęciu graniczna rzeka ze Szwecją:
Przylądek Nordkapp nie jest najdalej wysuniętym punktem Europy gdyż leży zwyczajnie na wyspie co eliminuje to miejsce. W pobliżu znajduje się inny, realny punkt ale nie ma tam dojścia. Obok Nordkappu jest inny też dalej leżący na północ ale tam z kolei nie ma dojazdu. Był taki plan żeby dojść do niego ale wybraliśmy inny plan.