24.07.2015 12:42:34
(24.07.2015 11:30:07)myszabe napisał(a): Nasz wczorajszy wieczór pod znakiem poprawin w Mexana Rubin. Oj działo się działo...Tańce, hulanki, swawole. Ja jak zwykle wyszłam wcześniej tj. ok. 22:30, więc ciekawa jestem jak reszta dzisiaj żyje.
Dziś od rana aktywnie. 6:30 razem z koleżanką rozpoczynamy wycieczkę rowerową o dystansie 16 km. Ledwie żyję...
Cel: ujście rzeki Ropotamo - niezwykle urokliwe miejsce
Do kierunkowskazu na Beglik tash dużo pod górę i wiele razy trzeba było prowadzić rowery. Potem asfaltem cały czas prosto i praktycznie noc-stop z górki. W pewnym momencie jest szlanban i zakaz wjazdu. I tak dalej jedziemy prosto. Razem z nami biegną dwie sarny.
Kiedy przed sobą widzimy morze
i betonowe molo
trzeba skręcić w lewo pod górę i za kilkadziesiąt metrów jest dziura w ogrodzeniu z siatki metalowej (a'la furtka) i tu już trzeba zostawić rowery i dojść w dół.
Na szczęście po drodze jest tablica z mapą, a szlaki są w miarę oznaczone (niebieski szlak).
My dotarłyśmy do 8 - miejsce w którym rzeka Ropotamo wpada do Morza Czarnego. Cudnie
Nigdy nie myślałam, że tam dotrę. Mój połówek biegał tu już w zeszłym roku i dwa lata temu, a dla mnie to zawsze było poza zasięgiem - nawet rowerem. Na szczęście jest forma
Byłoby zupełnie idealnie gdyby nie awaria roweru koleżanki - łańcuch spadł z tarczy i musiałyśmy się natrudzić, żeby go z powrotem założyć, a potem jeszcze koleżanka zgubiła śrubki mocujące kosz. Nie przysłoniło to jednak ogólnego wrażenia dzisiejszej wyprawy.
A zaraz jedziemy do Sozopola.
Super czekam z utesknieniem na relacje z Sozopola.


