22.08.2016 11:56:28
Kolejne dni upynęły pod hasłem: plaża, dom, Kosharata, dom. Oczywiście jeszcze odbyło się spotkanie w Staratej Czeszmie. Niestety na 19:30 musimy wracać do hotelu, bo dziś kolacja od Valentina. Właściciel Walmaru Szykuje nam smakołyki - makrelę grillowaną (6 lv), sałatkę szopską (4,5) i opiekane ziemniaki (2,50) -i to nie tylko kulinarną - okazuje się, że ten nasz opłacony transfer obejmuje 8 osób o dowolnej porze, ale 3 osoby muszą jechać o 6 rano. Podczas kiedy wylot mamy o 18:55 trochę średnio jest wyjeżdżać o 13 godzin wcześniej. Valentin tłumaczy, że brat musi jecha do pracy, itd itp - Dżiengi niet probljema - odda. Chyba, że ma załatwić inny samochód. Mówimy - ok!!! Odda dziengi, płaci za drugi samochód... Okazało się jednak że odda nam 7,50 EUR za trzy osoby, a samochód chce 60 lv. Rezygnujemy. Panowie pojada autobusem, a my z bagażami samochodem. Wyjazd 13;00 lub 15;30 w zależności od środka komunikacji.
Wieczorna posiadówka z nowo przybyła rodziną z Warszawy i rewizyta naszych znajomych z Silver Beach - ale było przyjemnie, dzieci szaleją z Jasmin - holenderską rówieśnicą. Niedziela upływa pod znakiem lenistwa. Wczorajsza walka z falami ostatecznie wyleczyła nas z pójścia na plażę. Tym razem nie dam się już wyciągnąć na spacer i zostajemy na basenie....
Dzieci tegoroczne wakacje określiły najlepszymi w życiu ...
Wieczorna posiadówka z nowo przybyła rodziną z Warszawy i rewizyta naszych znajomych z Silver Beach - ale było przyjemnie, dzieci szaleją z Jasmin - holenderską rówieśnicą. Niedziela upływa pod znakiem lenistwa. Wczorajsza walka z falami ostatecznie wyleczyła nas z pójścia na plażę. Tym razem nie dam się już wyciągnąć na spacer i zostajemy na basenie....
Dzieci tegoroczne wakacje określiły najlepszymi w życiu ...

