Wspaniały to był dzień aekzal pełen przygód. Jedną z nich był nasz powrót z Rawdy. Otóż siedząc u Arka w Lagunie próbowałam na forum wyszukać jakiekolwiek rozkłady jazdy autobusów w kierunku Warny. Niestety lipa...
Bgrazpisanie - także lipa, nic bezpośredniego do Białej. Przecież zanim przyjechaliśmy do Rawdy wiedziałam że powrotny Rawda-Byała jest o 8:25 ale rano następnego dnia. Ale skoro udało się dojechać okazją w tą stronę to przecież jakoś wrócimy. I tak oto spacerek Makedonią między kramami, a tu od strony Neseberu jedzie autobus z tabliczką Varna. NO to lecę za nim, bez pożegnania z aekzalem i Jego drużyną - tylko szybkie pa pa!!! - dopadam do kierowcy, a ten mówi, że jedzie z Warny, a nie do Warny... Skucha nr 1
Tuż za zakrętem przy Urzędzie Miasta Rawda jest biały kiosk z biletami. Siedzi sobie tam bileterka - a milutka taka, jak każda w Bułgarii (sarkazm!!), no to ja się grzecznie pytam: Kagda budziet avtobus do Varna, a ona mi daje ulotkę i podkreśla godziny odjazdu 8:25 - A ja mówię, że chcę "siewodnia", a ona na to "nia ma, zitra jest". Pytam, czy jakoś może mi pomóc, może sprawdzi połączenie z Burgas, a ta swoje "nia ma, zitra budziet". Gadała jak zaczarowana z tą swoją marsową miną w białej budce z okienkiem - jak ona taka niemiła, to zamknęłam jej to okienko przed nosem...Skucha nr 2
Pozostało więc dojście na trasę Burgas-Warna. Idziemy więc do ronda przy Lidlu machać na okazję. Już machamy na wszystkie auta, a jest nas dziewiątka więc szanse mamy niewielkie. W końcu staje z nami jakaś kobieta z zakupami. O - myślę sobie - jestem uratowana. To znaczy, że będzie jakiś autobus i się tu zatrzyma (mimo że oczywiście nie stoimy na przystanku, bo tam akurat przystanku nie ma. Mieliśmy niezły ubaw, jak po kwadransie po rosyjsku dziewczyna zapytała mnie, czy będzie jakiś autobus...
W końcu po czterdziestu minutach czekania i machania zatrzymał się autobus do Słonecznego Brzegu i za 2 lewy dojeżdżamy na dworzec w Słonecznym Brzegu. Stąd mamy ostatni autobus do Warny o 19:40 a jest 19:35. Oczywiście znowu kolejka do kasy....ale czekamy. Na szczęście autobus opóźniony i to o kolejne pół godziny. Sam zakup biletów w kasie to dopiero wyzwanie. Pani w okienku (ta akurat była miła) wyrywa z bloczka bilet - do Białej kosztuje 7 lewa, to musiała złożyć chyba z dwóch nominałów (5 i 2), pisząc z tyłu na każdym datę, kierunek, nr miejsca... I tak osiem razy. Dodatkowo odnotowuje sobie wszystko w systemie...(dobrze że nie w książeczkach papierowych jak kiedyś na dworcu kolejowym w Burgas)
Jakaż była radość, kiedy wreszcie podjechał nasz autobus. Kupiliśmy chyba ostatnie dziewięć biletów, bo zajmujemy cały tył...Wygodnie, chłodno i po 50 minutach jesteśmy w Białej....To był cudowny dzień...naprawdę
Jeszcze raz aekzal dziękujemy za spotkanie, za Lagunę, za Czuczurę, Makedonię...
Mój niezapomniany powrót do Rawdy, do Rawdy która też kiedyś była moją Rawdą... tak jak jest teraz Twoją Arku. Pozdrawiamy gorąco
Bgrazpisanie - także lipa, nic bezpośredniego do Białej. Przecież zanim przyjechaliśmy do Rawdy wiedziałam że powrotny Rawda-Byała jest o 8:25 ale rano następnego dnia. Ale skoro udało się dojechać okazją w tą stronę to przecież jakoś wrócimy. I tak oto spacerek Makedonią między kramami, a tu od strony Neseberu jedzie autobus z tabliczką Varna. NO to lecę za nim, bez pożegnania z aekzalem i Jego drużyną - tylko szybkie pa pa!!! - dopadam do kierowcy, a ten mówi, że jedzie z Warny, a nie do Warny... Skucha nr 1
Tuż za zakrętem przy Urzędzie Miasta Rawda jest biały kiosk z biletami. Siedzi sobie tam bileterka - a milutka taka, jak każda w Bułgarii (sarkazm!!), no to ja się grzecznie pytam: Kagda budziet avtobus do Varna, a ona mi daje ulotkę i podkreśla godziny odjazdu 8:25 - A ja mówię, że chcę "siewodnia", a ona na to "nia ma, zitra jest". Pytam, czy jakoś może mi pomóc, może sprawdzi połączenie z Burgas, a ta swoje "nia ma, zitra budziet". Gadała jak zaczarowana z tą swoją marsową miną w białej budce z okienkiem - jak ona taka niemiła, to zamknęłam jej to okienko przed nosem...Skucha nr 2
Pozostało więc dojście na trasę Burgas-Warna. Idziemy więc do ronda przy Lidlu machać na okazję. Już machamy na wszystkie auta, a jest nas dziewiątka więc szanse mamy niewielkie. W końcu staje z nami jakaś kobieta z zakupami. O - myślę sobie - jestem uratowana. To znaczy, że będzie jakiś autobus i się tu zatrzyma (mimo że oczywiście nie stoimy na przystanku, bo tam akurat przystanku nie ma. Mieliśmy niezły ubaw, jak po kwadransie po rosyjsku dziewczyna zapytała mnie, czy będzie jakiś autobus...
W końcu po czterdziestu minutach czekania i machania zatrzymał się autobus do Słonecznego Brzegu i za 2 lewy dojeżdżamy na dworzec w Słonecznym Brzegu. Stąd mamy ostatni autobus do Warny o 19:40 a jest 19:35. Oczywiście znowu kolejka do kasy....ale czekamy. Na szczęście autobus opóźniony i to o kolejne pół godziny. Sam zakup biletów w kasie to dopiero wyzwanie. Pani w okienku (ta akurat była miła) wyrywa z bloczka bilet - do Białej kosztuje 7 lewa, to musiała złożyć chyba z dwóch nominałów (5 i 2), pisząc z tyłu na każdym datę, kierunek, nr miejsca... I tak osiem razy. Dodatkowo odnotowuje sobie wszystko w systemie...(dobrze że nie w książeczkach papierowych jak kiedyś na dworcu kolejowym w Burgas)
Jakaż była radość, kiedy wreszcie podjechał nasz autobus. Kupiliśmy chyba ostatnie dziewięć biletów, bo zajmujemy cały tył...Wygodnie, chłodno i po 50 minutach jesteśmy w Białej....To był cudowny dzień...naprawdę
Jeszcze raz aekzal dziękujemy za spotkanie, za Lagunę, za Czuczurę, Makedonię...
Mój niezapomniany powrót do Rawdy, do Rawdy która też kiedyś była moją Rawdą... tak jak jest teraz Twoją Arku. Pozdrawiamy gorąco

